czwartek, 4 września 2014

Rozdział I


-Albus! No pośpiesz się! Przez Ciebie nie zdążymy na pociąg! - Krzyczał James na brata pakując swoje bagaże do auta.
-Już idę... Tylko wezmę sowę. - Odpowiedział zaspany ciągnąc kufer w stronę bagażnika. - Już jestem.
-Wszystko macie? - Spytał tata siadając za kierownicą i uśmiechając się w stronę trójki swoich dzieci siedzących na tylnich siedzeniach.
-Chyba. - Odparł starszy brat.
          Zauważył, że Albus jest przerażony i postanowił to wykorzystać.
-Wiesz, że możesz trafić do Slytherinu...? - Szepnął tak, by nie usłyszeli go rodzice. James wiedział, że to niemożliwe, ale chciał trochę nastraszyć brata.
-A co to za różnica?
-No wiesz... Niby żadna, ale każdy nasz przodek wywodzi się z Gryffindoru, KAŻDY, łącząc obie nasze rodziny, Potterów i Weasley'ów.  A ze Slytherinu wywodzą się sami źli czarodzieje... Na przykład Malfoy'e, Sam-Wiesz-Kto i jego zwolennicy... To on prawie zamordował nam ojca! I zabił naszych dziadków!
          Chłopak nie odpowiedział, tylko odwrócił głowę w stronę okna i zagłębił się w swoich myślach, jak to zwykle robił, gdy miał jakiś problem. Co jeśli James ma rację?
          -Jesteśmy na miejscu. Witajcie w Londynie. - Oznajmiła mama jakieś dwadzieścia minut później.
          Doszli z kuframi pomiędzy perony 9 i 10. James od razu wbiegł w mur i pobiegł w poszukiwaniu swoich kolegów. Następna poszła Ginny z Lily.
-Tato. - Zatrzymał Al Harry'ego.
-Tak synku? - Spojrzał w stronę syna.
-Co jeśli trafię do Slytherinu?
-Albusie, Severusie Potter. Nosisz imiona po dwóch dyrektorach Hogwartu. Jeden z nich był w Slyherinie, a nie znałem dzielniejszego czarodzieja.
-Dzięki tato. - Uśmiechnął się, udając, że ojciec mu pomógł, będąc nadal pełnym wątpliwości. Harry zauważył, że nadal coś jest nie tak, znał chłopca nie od dziś, ale stwierdził, że kiedy Tiara przydzieli go do Gryffindoru, to samo rozwieje jego wątpliwości.
          -Już są! - Rzekła Hermiona do Rona i dzieci, kiwając rodzince Potterów.
-Witajcie! - Powiedział Harry do Miony i Rona, po czym zwrócił się do dzieci. - Cześć Hugo, siemka Rose!
-Dzień dobry wujku! - Odpowiedziały prawie jednocześnie dzieci.
-My też chcemy już jechać do Hogwartu, prawda Hugo? - Rzekła obrażona Lily, a chłopiec potwierdzająco kiwnął głową.
-Wy za rok! - Odparła ze śmiechem Hermiona.
          Rozmowy przerwał im gwizdek pociągu, dający sygnał, że trzeba ruszać. Rodzina szybko zaczęła szukać Jamesa.
-Tu jesteś! James, jesteś już na trzecim roku! Ucz się pilnie i nie rozrabiaj tyle! Zajmuj się bratem. I usiądź z nim w przedziale, żeby czuł się pewniej! Słyszysz? James, czy ty mnie w ogóle słuchasz?! - Wrzeszczała Ginny przekrzykując tłum ludzi.
-Jasne mamo! - Odpowiedział, choć zdawało się, że nie słuchał w ogóle mamy i nie ma pojęcia o czym przed chwilą mówiła. Albus dobrze wiedział, że choćby nie wiem co, James nie usiądzie z nim w pociągu.

*     *     * 

           -Dzień dobry kochaneczki. Może coś z wózka? - Podjechała sprzedawczyni do przedziału, w którym siedzieli Albus, Rose i nieznajomy chłopak.
-Ja po proszę trzy czekoladowe żaby, sok dyniowy, cztery paszteciki i trzy paczki "Fasolek wszystkich smaków". - Zerwał się natychmiast Albus. Kiedy Rose to usłyszała wywinęła oczami w górę.
-To będzie 26 sykli i 3 knuty.
-A ja poproszę trzy lukrowe pałeczki i wodę. - Spojrzała Rose znad książki.
-7 sykli. - Rzekła sprzedawczyni. - A dla ciebie? - Zwróciła się do chłopca wpatrującego się w okno.
-Ja... Dziękuję. - Stwierdził z niechęcią.
           Rose i Albus wymienili znaczące spojrzenia.
-Ja jestem Albus Potter. - Zwrócił się do chłopca, kiedy sprzedawczyni w wózkiem zamknęła z łoskotem drzwi przedziału. - A to moja kuzyna Rose Weasley, jesteśmy pierwszorocznymi. - Powiedział wyciągając paczkę "Fasolek wszystkich smaków" w stronę chłopca.
-Brice Foll. - Odparł nieco zawstydzony, wyciągając niesfornie kilka fasolek. - Też pierwszy raz do Howartu... - Dodał. - Em... Masz takie samo nazwisko jak Ginny Potter. To sławna graczka  (XD kurcze, za nic nie wiem czym zastąpić to slowo x.x. ~ dop. aut.) Quidditcha.
-Tak wiem. - Spojrzał za okno. - To moja mama.
          Chłopiec nie krył zachwytu. Wstał z wrażenia.
-Mówisz serio?! W zeszłym miesiącu wygrali mistrzostwa świata!
          Albus odpowiedział szerokim uśmiechem. Pierwszy raz ktoś nie zwrócił uwagę na jego ojca, co wywołało u niego jeszcze większy uśmiech. Dzięki temu poczuł, że już trochę polubił Brice'a.
-Macie jakieś rodzeństwo? - Chłopiec coraz bardziej się rozkręcał.
-Ja mam brata Jamesa, który jest teraz na trzecim roku w Gryffindorze... - Zaczął Albus.
-Oh! Czyli Ty też pewnie pójdziesz do Gryffindoru. A miałem nadzieję, że będziemy razem! Ja chyba będę w Slytherinie. - Przerwał mu.
-Nie wiem do jakiego domu trafię... - Zaczerwienił się młody Potter. - Mam też młodszą siostrę Lily. I odpowiem za Rose, bo ona nienawidzi, jak się jej przeszkadza w czytaniu. - Dziewczyna rzuciła na niego wściekłe spojrzenie.
-Mam młodszego o rok brata Hugo. - Powiedziała z tonem wyższości. - Dobra Al, musimy iść przebrać się w szaty. Za niedługo Hogwart. - Stwierdziła Rose, wstając od książki i ciągnąc za sobą kuzyna za nadgarstek.
          Już niecałą godzinę później stali na zapełnionej czarodziejami stacji w Hogsmeade.
-Hagrid! Cześć! - Zawołali Albus i Rose na widok olbrzymiej postaci wystającej z nad tłumu.
-Hej dzieciaki! Co u Harry'ego, Gin, Mionki i Rona? Holibka! Ostatni raz widziałem ich na Wielkanoc! Z pół roku temu! - Przytulił ich do siebie tak mocno, iż myśleli, że połamał im żebra.
-Wszystko w porządku. - Odpowiedziała wesoło Rose.

* * *
                             
          -Jak zapewne większość z Was wie, Hogwart założyła czwórka czarodzieji - Godryk Gryffindor, Rovena Ravenclaw, Helena Hufflepuff i Salazar Slytherin. Każdy z Was trafi do jednego z domów. - Mówiła to starsza kobieta opierająca się na długiej drewnianej lasce. Na głowie miała długą spiczastą tiarę. - Za chwilę wejdziecie do Wielkiej Sali parami, ale żebym ani pół słówka nie usłyszała! - Dodała srogo spoglądając spod okularów w stronę nowych uczniów.
          Wielka Sala była pięknie przystrojona, wszystko tak, jak opowiadali rodzice. Były tam cztery ogromne stoły, ciągnące się przez całą długość sali, a nad każdym z nich wisiała ogromna flaga w barwach domu. Albus zobaczył przy stole Gryfonów swojego zagadanego brata, popisującego się przed Gryfonkami i zajadającego się pysznościami Hogwardzkiej uczty. Wtedy zdał sobie sprawę, jak bardzo jest głodny.
-Ustawcie się w jednym szeregu. - Zadudniał głos tej samej, starszej czarownicy. - Będę po kolei wywoływać nazwiska, a wy będziecie siadać na tym stołku. - Wskazała na taboret stojący po środku podestu przed stołem profesorów.
           Albusowi aż zakręciło się w głowie na myśl, że wszyscy będą się na niego gapić... Najgorsze było to, że nie miał pojęcia jak przebiega ceremonia, ponieważ nikt nie chciał psuć mu niespodzianki. Zaczęło go dziwnie ściskać w żołądku... Rozejrzał się po innych pierwszoroczniakach. Wszyscy mieli przerażenie na twarzach, oprócz oczywiście Rose, wiadomo. Na tą myśl lekko uśmiechnął się w duchu
          -Ellie Bones! - Z zamyśleń oderwała go kobieta wywołującą jedną z pierwszorocznych. Widział, że jest strasznie przestraszona i powoli zmierza w stronę taboretu. Nałożono jej na głowę starą, spiczastą i ogromną , opadającą na całą jej twarz, tiarę czarodzieja.
          Wszyscy pierwszoroczni z zniecierpliwieniem czekali na to, co się teraz wydarzy. Dziewczynka na krześle trzęsła się ze strachu, więc Albus pomyślał, że też nie ma pojęcia o Ceremonii. Było mu jej trochę żal... Osobiście za nic w świecie nie chciałby być jako pierwszy.
          Nagle szef się rozerwał, a tiara wrzasnęła.
-HUFFLEPUFF!
          Dziewczynka na trzęsących się nogach zmierzyła w stronę stołu po lewej stronie, gdzie rozbrzmiewały gromkie wiwaty.
-Scorpius Malfoy! - Wyczytała z listy kolejną osobę.
-SLYTHERIN! - Wykrzyknęła tiara zanim zdążono ją nałożyć dokładnie na głowę chłopca o białych jak papier włosach.
Potem przyszedł czas na trzech krukonów, gryfona i puchona.
-Rose Weasley!
-Powodzenia! - Szepnął Al z lekkim uśmiechem, choć nie był pewny czy w ogóle go usłyszała.
-GRYFFINDOR! - Rose odetchnęła z ulgą i ruszyła w stronę stołu Gryfonów, gdzie rozbrzmiewały już gromkie wiwaty.
          Później był Mike Lose z Ravenclavu, Sindy, Kate i Loly z Huffu, Tom Crabbe z Gryffu i wiele innych osób, których Albus nie dał już rady zapamiętać.
-Albus Potter! - Na sali nagle stała się kompletna cisza. Chłopiec najwolniej jak tylko mógł, usiadł na stołku. Ostatnie co zobaczył to tysiące głow wychylających się by go zobaczyć. Tiara opadła mu aż do czubka nosa.
          -Chcę do Gryffindoru... Do Gryffindoru... - Szeptał cichutko.
          -Gryffindor? - Usłyszał głosik w swojej głowie. - Tak, tak... Z pewnością jesteś odważny, szlachetny i niezwykle honorowy, ale masz też w sobie bardzo cenione cechy charakteru typowego Ślizgona... Jesteś ambitny, zaradny... No i oczywiście niezwykle sprytny. Według mnie bardziej nadawałbyś się do Slytherinu, tak, jak zresztą Twój ojciec.
          "Mój ojciec także miał trafić do Slytherinu? Nigdy o tym nie wspominał..." - Pomyślał szybko.
          -Więc jak...? Zgadzasz się? Ostateczną decyzję pozostawiam tobie.
          Albus chciałby się jeszcze zastanowić, ale wiedział, że zabrał tiarze już zbyt dużo czasu.
-Zgoda. - Odpowiedział bez przekonania.
-SLYTHERIN!
         Ostatnie co zobaczył, zanim zmierzył w stronę stołu Ślizgonów, to jak jego bratu zrzedła mina, stał się wręcz biały jak papier, a widelec z łoskotem uderzył o stół. Tym razem na sali nie było wiwatów, na sali panowała grobowa cisza. Wszyscy byli tak zaskoczeni, tym co wypowiedziała tiara... Wszyscy. Cały stół Ślizgonów, Gryfonów... Cała Wielka Sala... Cały stół nauczycieli... WSZYSCY.

~~~
Noo to mamy pierwszy rozdział :') zachęcam do komentowania :^

6 komentarzy:

  1. Super!!!! Normalnie nie czytam blogów o nowym pokoleniu, ale chyba zaczne *.* Powodzenia i wenyyyyy :DD
    Lusia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ok nmg doczekać się rozdziału II >.<

    OdpowiedzUsuń
  3. Czekam xd zajebisty blog :3 Niespodziewalam sie ze trafi to Slythu xd Moim zdaniem jak wcześniej wspomniałam zarąbiste *¤*

    OdpowiedzUsuń
  4. zajebisty blog i rozdzial Myślałam że Albus trafi do Gryfindoru :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Super opowiadanie, moim zdaniem idealnie przedstawiłaś Jamesa z tymi jego docinkami, niestety scenka z ojcem moim zdaniem wyszła na krótką i mało ważną, powinnaś ją lepiej przedstawić widzowi, opisać co robią, co czują. Po prostu tego nie kupuję.
    Kolejna sprawa, wiem, że się czepiam, ale wydawało mi się, że Lily jedzie do Hogwartu dopiero za dwa lata, nie za rok.
    Z wyborem domu mile mnie zaskoczyłaś, bo każdy łącznie ze mną ladowal Ala do Gryfonów
    Jedyne czego mogę się przyczepić to za mało opisów, opisy budują napięcia, opisy budują historie.
    Twoje komentarze w nawiasach lepiej przenieś pod tą kreskę gdzie dajesz kilka słów od siebie, taka moja rada.
    Sorry, że ci tak truje, ale każdy uczy się na błędach, a żeby się nauczyć trzeba je najpierw dostrzec.
    Zapraszam do mnie, liczę, ze wyrazisz szczerą opinię, ja też się dopiero uczę:
    http://demony-13.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń